Zwycięstwo w derbach na boisku i na trybunach!
W 2. kolejce III ligi śląsko-opolskiej BKS Stal zagrał z rezerwami Podbeskidzia. Podopieczni Jana Furlepy byli lepsi na boisku, a kibice Stali na trybunach!
Podbeskidzie II - BKS Stal 0:1 (0:0)
Bramki:
0:1 Caputa (56')
Żółte kartki: Nagi
Podbeskidzie II: Adamek, Wentland (45. Zelek), Deja (46. Jarosz), Miroski, Zakrzewski, Fabisiak, Bartlewski, Bujok, Malinowski (46. Nagi), Kareta, Nowak (65. Wojtasik)
BKS Stal: Kozik, Kopeć (20. Habdas), Antczak, Sornat, Zdolski, Wójcik, Caputa, Czaicki (69. Łybyk), Luke, Brychlik (74. Lewandowski), Pontus (90. Dwornik)
W 2. kolejce III ligi śląsko-opolskiej bialska Stal zmierzyła się z rezerwami Podbeskidzia. Mecz rozegrany został na Stadionie Miejskim w Bielsku-Białej, a gospodarzem potyczki było TS Podbeskidzie. W podstawowym składzie rezerw ekstraklasowego zespołu znaleźli się dwaj piłkarze, którzy jeszcze nie tak dawno bronili barw BKS Stal, a byli to Daniel Bujok i Damian Nowak. W rezerwie był natomiast trzeci zawodnik z czerwono-żółto-zieloną przeszłością - Maksymilian Wojtasik. Z kolei w składzie bialskiej Stali znaleźli się byli piłkarze Podbeskidzia: Damian Zdolski i Luke Uzoma.
Mecz, o którym mówiło się jako o derbach Bielska-Białej przyciągnął na trybuny Stadionu Miejskiego sporą liczbę widzów. Większość stanowili fani bialskiej Stali, którzy nie zaczęli jednak dopingu zanim na trybuny nie weszli wszyscy sympatycy BKS. A ci utknęli przy kasach, które nie nadążały sprzedawać biletów... Efektem tego była przerażającą cisza na trybunach przerywana jedynie okrzykami domagającymi się wpuszczenia reszty kibiców. Dość napisać, że pierwsze okrzyki dopingu dla BKS Stal rozbrzmiały w 40. minucie meczu. Dopingu dla gospodarzy tego spotkania, a więc Podbeskidzia nie było wcale...
Mecz był wyrównany, a piłkarze obu drużyn częściej niż pod polem karnym przeciwnika byli na własnej połowie. Pierwszą groźną okazję stworzyli podopieczni trenera Jana Furlepy. W 29. minucie z rzutu wolnego dośrodkował Uzoma Luke, a w polu karnym główkował Damian Zdolski. Strzał lewego obrońcy BKS był jednak zbyt lekki i bramkarz Podbeskidzia nie miał problemów z jego obroną. Wcześniej, bo w 20. minucie trener Furlepa musiał dokonać pierwszej zmiany. Niedysponowanego Sebastiana Kopcia zastąpił Marcin Habdas, a bielskie szeregi zostały mocno przegrupowane, bo na prawą stronę obrony został skierowany defensywny pomocnik Bartosz Wójcik, jego miejsce zajął w środku Przemysław Brychlik, a miejsce Brychlika wprowadzony Habdas. Przez całą pierwszą połowę stroną, która próbowała strzelić gola byli piłkarze bialskiej Stali. Za każdym razem albo brakowało ostatniego dokładnego podania, albo strzały były niecelne, albo zbyt lekkie, by zaskoczyć Adamka. W doliczonym czasie pierwszej połowy BKS przeprowadził akcję po której powinien prowadzić. Najpierw zawodnicy Stali sygnalizowali zagranie ręką w polu karnym jednego z obrońców, ale sędzia nie zagwizdał. BKS kontynuował akcję, na końcu której strzelał Luke, ale znów zbyt lekko.
Od początku drugiej połowy BKS przeważał, grając nawet kilkakrotnie jedynie dwoma obrońcami. W 53. minucie po rzucie wolnym piłka dotarła do Luke, który pokonał Adamka. Sędzia dopatrzył się jednak pozycji spalonej, a wynik wciąż był bezbramkowy. Trzy minuty później było już jednak 1:0. Piłkę z prawej strony dośrodkował Luke, a bramkę strzałem głową zdobył zamykający akcję Seweryn Caputa. BKS nie zamierzał zaprzestać na jednobramkowym prowadzeniu. Podopieczni Jana Furlepy wciąż atakowali, narażając się przy tym na kontry. Po jednej z nich sędzia odgwizdał faul na napastniku gospodarzy i przyznał im rzut wolny. Po dośrodkowaniu i strzale w sporym zamieszaniu w polu karnym, instynktowną interwencją popisał się Kozik, któremu BKS zawdzięcza, że nie stracił prowadzenia. Napór BKS trwał, a świadczą o tym sytuacje, jakie bialska Stal miała w ostatnich dwudziestu minutach meczu. W 71. minucie niecelnie strzelał Luke, podobnie jak w 76. minucie. Dwie minuty później niecelnie główkował Pontus, a w kolejnej akcji strzał Caputy w ostatniej chwili zablokowali obrońcy Podbeskidzia. W 81. minucie po zgraniu głową Pontusa sam przed bramkarzem znalazł się Kamil Sornat, a jego uderzenie z woleja instynktownie obronił Adamek. Sześć minut przed końcem powinno być 2:0, ale piłka po strzale Rafała Łybyka odbiła się od nogi obrońcy i minimalnie minęła słupek. Podobny skutek odniosło uderzenie głową Lewandowskiego po rzucie rożnym z 87. minuty. W tym czasie Podbeskidzie ani razu nie zagroziło bramce BKS.
Po ostatnim gwizdku sędziego piłkarze BKS podnieśli ręce do góry w geście triumfu, a kibice bialskiej Stali rozpoczeli świętowanie na trybunach! BKS Stal pokonał rezerwy Podbeskidzia 1:0!







